-Hej piękna słuchasz nas?- spytałam mnie Sofia.
-ehh. Nie przepraszam, zamyśliłam się. Mogłabyś powtórzyć?- odpowiedziałam jej, na co dziewczyna wzięła głęboki oddech by się uspokoić.
-Pytałam Ciebie, czy masz jakieś plany na ten weekend.- powiedziała dziewczyna patrząc się na mnie z nadzieją.
-umm. Nie, raczej nie. A coś proponujesz?- spytałam. Nie powiem, że nie byłam ciekawa tego co ma mi do zaproponowania.
-Pomyślałam, że moglibyśmy całą paczką iść na domówkę u Eleny. Co ty na to?
-No dobra, mogę iść ale wiesz, że będzie trzeba wymyślić wymówkę dla mojej mamy.- martwiłam się. Jeszcze nigdy nie okłamałam swojej rodzicielki i nie chciałabym, żeby straciła do mnie zaufanie.
-O to się nie martw, poradzimy sobie z tym. Powiesz jej, że śpisz u mnie i po problemie.- powiedziała do mnie, jakby to było na poziomie codzienności.
-Dobra laski ja już muszę jechać. Do jutra!- krzyknęła do nas Nicole.
-Do jutra!- odkrzyknęłyśmy jej.
Miałam zamiar iść już do domu, kiedy chłopacy spytali się mnie i Sofii czy nie mamy ochoty pójść z nimi do Maca. Oczywiście nie odmówiłam. Poszliśmy do galerii, zamówiliśmy swoje zestawy i czekaliśmy aż zostaną nam podane. Po skończonym posiłku, musiałam się zbierać do domu więc spytałam się Davida czy idzie ze mną, ponieważ mieszka kilka domów dalej, a nie chciałam iść sama. Chłopak się zgodził. Pożegnałam się z Kylem i Sofi, po czym wyszłam z Davidem. Idąc do domu rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu i o tym co może się jutro wydarzyć. Powiem, że trochę boję się jutro napić alkoholu bo czuję, że to może się źle dla mnie skończyć.
-Rebecca.- odezwał się David, wyrywając mnie z moich zamyśleń.
-Tak?
-Jesteśmy już pod twoim domem, gdybym się nie odezwał pewnie poszłabyś dalej.- odpowiedział mi chłopak, śmiejąc się z tego.
-ohh.. bardzo śmieszne.- powiedziałam sarkastycznym tonem głosu.
-oj. nie gniewaj się.- powiedział David robiąc minę zbitego psiaka.
-Nienawidzę tej miny.- odpowiedziałam.
-Ale za to działa- powiedział śmiejąc się.
-Nie byłabym tego taka pewna.
-I tak wiem swoje. Dobra ja idę już do domu, trzymaj się.- powiedział chłopak i mnie przytulił.
-Hej.- odpowiedziałam, uśmiechają się przy tym jak głupia. Gdy weszłam do domu zdjęłam z siebie buty i płaszczyk i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic, położyłam się do łóżka i odleciałam w głęboki sen.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Miałam ochotę zabić osobę, która miała czelność przerwać mi sen.
-Czego?!- powiedziałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Hej shawty! Gotowa na dzisiejszą imprezę?- powiedziała Sofia dziecinnym głosem. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok.
-Serio Sofia? Budzisz mnie o 10.00 rano w sobotę, tylko po to żeby się mnie spytać czy jestem gotowa na imprezę, która będzie dopiero za 9 godzin?- spytałam ją sarkastycznym głosem.
-ehh.. Przepraszam, że obudziłam księżniczkę, ale dzwonie żeby poinformować Cię, że będę niedługo u Ciebie, także się szykuj!- powiedziała dziewczyna i nie dała mi nawet szansy odpowiedzi, ponieważ się rozłączyła. Po odłożeniu telefonu na półkę przetarłam oczy, usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa, żeby przejrzeć strony społecznościowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz